sobota, 19 października 2013

Pomoc Syrii

    Tak jak pisałam wczoraj, Bliski Wschód jest mi szczególnie drogi. A ostatnio źle się tam dzieje.
Zwłaszcza w Syrii.

Damaszek był pięknym i przyjaznym miejscem. Dziś spacer po wąskich uliczkach starego miasta wyglądałby pewnie inaczej...

     Kilka tygodni temu poznałam Alego spod Latakii, który  - po tym jak zburzono mu cały dom i wybito wszystkie zwierzęta, z kotami włącznie - uciekł z Syrii. Razem z rodzicami, siostrą i kuzynem chcą przeczekać czas wojenny w Ghanie.

Latakia. Za takim łagodnym spokojnym morzem tęskni Ali, patrząc na wzburzone fale Atlantyku

    Niestety, nie wszyscy mają taką szansę. Wpływu na przebieg konfliktu zbrojnego nie mamy żadnego, jedyne co możemy zrobić, to próbować - choć odrobinę - ulżyć doli ludzi, którzy cierpią w Syrii lub w obozach dla uchodźców za granicami kraju.
    Akurat jutro nadarza się taka okazja. Zajrzyjcie, proszę najpierw na www.misjejezuici.blogspot.com a potem wybierzcie się na niedzielny spacer na Rakowiecką.

chrześcijańska dzielnica w Damaszku

     Ta akcja ma akurat na celu  wsparcie syryjskich chrześcijan, ale zapewniam, że jeśli ktoś wie o podobnej, skierowanej do muzułmanów lub jakiejkolwiek innej grupy Syryjczyków, to też chętnie się włączę.

W Syrii spotkałam wielu wspaniałych ludzi. Tak bym chciała, żeby do ich pięknego kraju powrócił wreszcie pokój...

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza