Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Indie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Indie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 grudnia 2023

Ajurweda

 Ajurweda to słowo złożone z dwóch wyrazów oznaczających w sanskrycie „życie” i „wiedza”. Praktyki ajurwedyjskie mają długą tradycję. W Kerali, czyli tam, gdzie ta nauka się narodziła, stosuje się je od pięciu tysięcy lat.

w tej okolicy jest dużo plantacji roślin medycznych.
A na zdjęciu widać pasące się słonie (tylko trzeba mocno powiększyć).

sobota, 16 grudnia 2023

Herbaciane wzgórza - Munnar

 Choć Kerala kojarzy się przede wszystkim z wodą, to i góry są tam niczego sobie. Najwyższy szczyt Indii, poza Himalajami, znajduje się właśnie tam. Anai Mudi liczy 2695 m n.p.m. i pewnie byłby łakomym kąskiem dla miłośników górskich wspinaczek, ale niestety od kilku lat obowiązuje zakaz zdobywania tego szczytu.


piątek, 15 grudnia 2023

Plaże Kerali

 Jadąc do kraju takiego jak Indie, nawet jeśli było się tam już kilka razy, nie można oczywiście poświecić zbyt dużo czasu wylegiwaniu się na plaży. Ale dzień czy dwa listopadowe dni spędzone na słodkim nicnierobieniu i kąpieli w nieprzyzwoicie ciepłych wodach Morza Arabskiego należą się każdemu przybyszowi z zimnej Europy.



poniedziałek, 11 grudnia 2023

Rozlewiska Kerali

 Kerala, czyli najbardziej na południu położony stan Indii, od dawna była na mojej podróżniczej liście. Trochę to trwało, ale w końcu udało mi się tam pojechać.


sobota, 9 grudnia 2023

Indie Południowe - Kanyakumari

 Indie graniczą z lewej strony z Morzem Arabskim, a z prawej z Zatoką Bengalską. By być jednocześnie nad obiema tymi wodami i móc oglądać zarówno nadmorski wschód, jak i zachód słońca, trzeba pojechać na sam koniuszek subkontynentu, do miejscowości Kanyakumari, czasem nazywanej Komorynem.


czwartek, 23 lipca 2020

KrajKuchnia - Indie

W pierwszą w życiu pozaeuropejską podróż wybrałam się do Indii. Pchało mnie do świata okrutnie i nie mogłam się doczekać tej wyprawy. Chciałam, żeby było egzotycznie, zaskakująco i zupełnie inaczej niż w domu.

wtorek, 22 kwietnia 2014

Jak zostać gwiazdą Bollywood


Od kilku dni w Warszawie spotkać można bollywoodzką ekipę filmową, która kręci u nas film z jedną z największych gwiazd indyjskiego kina – Salmanem Khanem. Nie jest to co prawda cesarz Bollywood, Shahrukh Khan, ale nie mamy co narzekać, bo Salman też jest piękny i z pewnością należy do azjatyckiej wielkiej piątki.

Shahrukh Khan panuje na ekranie, na ulicy, w sercach i marzeniach sennych...

środa, 9 kwietnia 2014

Miłość wykuta w kamieniu


Czytam i czytam te „Indyjskie wędrówki”* i co chwila popadam w zdumienie, jak szybko świat się zmienia. Weźmy na przykład taki Tadź Mahal. Autor książki oglądał ten grobowiec w latach pięćdziesiątych, niby nie tak strasznie dawno, a jednak wszystko było wtedy inne. Można było swobodnie chodzić, gdzie się chce, dla lepszego widoku wspinać na wieżyczki i stać „nad sarkofagami sam na sam z bosonogim strażnikiem”. A jeśli do Tadź Mahal  przybyli „mężczyzna i kobieta kochający się prawdziwie, mający szlachetne serca”  i akurat wypadała pełnia księżyca, to mogli bez żadnego problemu zostać w ogrodzie otaczającym grobowiec na całą noc, po to by o świcie ujrzeć piękną Mumtaz Mahal, ukazującą się zakochanym parom.

     

wtorek, 1 kwietnia 2014

Jak w Indyjach w XVI wieku było


Czytam właśnie książkę „Indyjskie wędrówki” i pomyślałam, że podzielę się z Wami jej fragmentem, bo to opowieść akurat na dzisiejsze primaaprilisowe święto (choć zupełnie prawdziwa).

Goa

poniedziałek, 17 marca 2014

Deszczowej opowieści ciąg dalszy


W dalszym ciągu jest szaro-buro, więc kontynuowanie wątku deszczowego będzie jak najbardziej na miejscu.

w deszczowy dzień i w Indiach jest szaro...

sobota, 15 marca 2014

Deszczowy poranek w Kalkucie


Pierwszym dźwiękiem, jaki usłyszałam dziś rano było bębnienie kropel deszczu o parapet. No cóż, takie dni zdarzają się. Nawet w Kalkucie.


czwartek, 13 marca 2014

Obiady czwartkowe


W Warszawie wiosna zagościła na dobre, mogę więc już spokojnie i bez dygotania powrócić do wspomnień z „ciepłego” kraju.  O tym, jaka pogoda panuje w indyjskim mieście Dardżyling, w lutym najlepiej powie Wam zdjęcie tej małej hinduskiej turystki, którą spotkaliśmy koło japońskiej świątyni pokoju.

 

poniedziałek, 10 marca 2014

Saagara

Chcąc przedłużyć trwanie "efektu indyjskiego" poszłam wczoraj na koncert Saagary - zespołu złożonego z trzech Indusów i jednego Polaka.

niedziela, 9 marca 2014

Poranek w Kalkucie


Spojrzałam  przez okno i przedzierające się przez poranną mgłę słońce przypomniało mi poranek sprzed kilku tygodni, który spędziłam spacerując po Kalkucie.


czwartek, 27 lutego 2014

Obiady czwartkowe


Dziś tłusty czwartek, więc pewnie powinnam napisać o słodkościach, które jadłam w Indiach i Bangladeszu. O, na przykład o tych ciastkach kupionych w cukierni w Sylhet.


niedziela, 16 lutego 2014

Kalkuta, miasto przerazajacej bogini

W kalkuckiej świątyni Kali i tak nie można robić zdjęć, więc chyba nie będziecie stratni, jeśli opiszę ją już teraz, nie czekając na kablowe połączenie aparatu z komputerem.

sobota, 11 stycznia 2014

Arabeski - Indie

        

Wczoraj tak pochłonęły mnie rozliczne zajęcia, że zupełnie zapomniałam, że to piątek - czas na Arabeski i rozwiązanie zagadki z poprzedniego tygodnia. Przepraszam i już nadrabiam zaległości
        Arabeski będą dziś nietypowe nie tylko dlatego, że sobotnie, ale też dotyczące kraju, który ani nie leży na Bliskim Wschodzie, ani nie jest arabsko - muzułmański. To znaczy całościowo patrząc nie jest, jednak niektóre jego obszary - jak najbardziej tak.

niedziela, 22 grudnia 2013

Karuzela - Indie

Karuzela, karuzela
Na mym blogu co niedziela...

          Jestem w ciągu. Najpierw poszłam do indyjskiej restauracji, potem ugotowałam dal, a wczoraj obejrzałam film pt. "Banaras" (Waranasi). I dziś też nie mogłam się powstrzymać, żeby - wbrew wcześniejszym planom - poświęcić ten wpis Indiom, a dokładnie miastu Waranasi, będącemu według mnie stolicą Indii. Żadne tam Delhi, nie Bombaj czy Madras, ale właśnie święte miasto nad Gangesem jest moim zdaniem istotą tego kraju. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że kto nie był w Waranasi, ten nie był w Indiach.
         Tylko bardzo Was proszę, nie planujcie wizyty w tym mieście na jeden dzień! To nie jest miejsce, które się zwiedza, zaliczając zabytki. O nie. Waranasi się odczuwa, przeżywa i wchłania. A do tego potrzebny jest czas.

przygotowania do wieczornej ceremonii nad Gangesem