Karuzela, karuzela
Na mym blogu co niedziela...
Jestem w ciągu. Najpierw poszłam do indyjskiej restauracji, potem ugotowałam dal, a wczoraj obejrzałam film pt. "Banaras" (Waranasi). I dziś też nie mogłam się powstrzymać, żeby - wbrew wcześniejszym planom - poświęcić ten wpis Indiom, a dokładnie miastu Waranasi, będącemu według mnie stolicą Indii. Żadne tam Delhi, nie Bombaj czy Madras, ale właśnie święte miasto nad Gangesem jest moim zdaniem istotą tego kraju. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że kto nie był w Waranasi, ten nie był w Indiach.
Tylko bardzo Was proszę, nie planujcie wizyty w tym mieście na jeden dzień! To nie jest miejsce, które się zwiedza, zaliczając zabytki. O nie. Waranasi się odczuwa, przeżywa i wchłania. A do tego potrzebny jest czas.
 |
| przygotowania do wieczornej ceremonii nad Gangesem |