wtorek, 21 stycznia 2014

Piękna nasza Polska cała


Jednak znów kwiatki. Nie wiem, czy to ja mam takie skłonności czy ojczyzna nasza jest najbardziej ukwieconym krajem świata. Tak czy siak, okazało się, że kolejne ciekawe miejsca, o których chciałabym Wam opowiedzieć, też są związane z kwiatami. Dziś będzie o pewnej wsi w Małopolsce, która słynie z kwiatowych malowideł na ścianach chałup (i nie tylko).



                Wycieczkę do Zalipia najlepiej zaplanować z noclegiem. Jest w wiosce bardzo miłe gospodarstwo agroturystyczne. Pani gospodyni czeka tam na turystę ze świeżo upieczonym ciastem, a nocuje się w tradycyjnej chacie malowanej i na zewnątrz i wewnątrz w piękne kwiaty.
tak jest w kuchni
 
 Człowiek dostaje stertę drewna do palenia w kuchni, pogrzebacz do zabawy z fajerkami

i w ogóle cały dom z ogródkiem i psem do własnej dyspozycji, bo gospodarze mieszkają na sąsiedniej posesji.
Barry też ma malowaną chatę
 
Trzeba tylko przyjechać poza sezonem, gdy nie ma innych chętnych do zamieszkania w malowanej chałupie.

w sypialni
 
                Teoretycznie rzecz biorąc, najlepszą porą na odwiedzenie Zalipia jest święto Bożego Ciała, wtedy bowiem odbywa się konkurs na najpiękniej ozdobiony dom i wszystkie malowidła są odnowione i ulepszone.
jak widać nie tylko Boże Ciało jest okazją do pomalowania domu
 
Ale też pewnie wtedy jest większy ruch.
są 2 główne style malarskie - kolorowe kwiaty na jasnej ścianie
 
lub białe kwiaty na ciemnej
 
 Ja byłam tam w połowie kwietnia i uważam, że to bardzo odpowiednia pora (oczywiście jeśli jest prawdziwy kwiecień,  a nie taki oszukany, jak był w zeszłym roku). Można było i palić w piecu i wygrzewać się na słoneczku i podziwiać zalipskie malowidła.
i spacerować wśród sielskich widoków też można
 
 Zasadniczo (od końca XIX wieku) tamtejsze gospodynie przyozdabiały w ten sposób swoje domy, ale dziś można w Zalipiu podziwiać, malowane studnie,
 
budy dla psów,
 
komórki i w ogóle co się da.
 
Kościół i przydrożne kapliczki też prezentują lokalny styl.
tu i poniżej wnętrze zalipskiego kościoła
 
a jeszcze bardziej poniżej przydrożny krzyż
 
 

                Jest też w Zalipiu muzeum. To chata, w której mieszkała Felicja Curyłowa, ludowa artystka, której malowidła wzbudzały podziw i przyciągały do Zalipia turystów. Muzeum to jest oczywiście ciekawe, ale muszę przyznać, ze na mnie większe wrażenie zrobiła pewna opuszczona chata, której właściciele zmarli jakiś czas temu, a spadkobiercy nie kwapią się do jakichkolwiek działań.
tak wygląda (a raczej wyglądała, podczas mojej wizyty w Zalipiu) ta chata z zewnątrz
 
Stoi sobie wśród chaszczy, wciąż jeszcze piękna, ale niestety koniec jej bliski. A może już jej nie ma, w sumie byłam tam kilka lat temu…
a tak wewnątrz
 
i tak
 
i tak też

                Warto pojechać i sprawdzić. Naprawdę warto.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza