niedziela, 12 stycznia 2014

Karuzela - Meksyk 2

Karuzela, karuzela
Na mym blogu co niedziela…

                Kilka dni temu natknęłam się na TVP Historia na film o Majach i przypomniało mi się, że przecież obiecałam napisać o Meksyku coś więcej (bo do tej pory było tylko o Tequili).

 


                Zatem dziś o meksykańskich miastach Majów, a raczej o tym co z tych miast pozostało.  Najbardziej znanym  z nich jest Chichen Itza – jedno z siedmiu nowych cudów świata. Według mnie tytuł ten przyznano temu miejscu niezasłużenie. Ruiny świątyń, piramida, boisko do peloty, wszystko to jest oczywiście ciekawe, ale w Meksyku jest więcej takich, a moim zdaniem nawet ciekawszych, pozostałości po świecie Majów.
Ppramida w Chichen Itza. Kiedyś wolno było się na nią wspinać, potem została odgrodzona od turystów
 
            Chichen Itza wygrał z nimi pewnie dlatego, że znajduje się blisko Cancun. Turyści, którzy przyjeżdżają tam, żeby leżeć na plaży nie kłopoczą się długimi wycieczkami, które pozwoliłyby im poznać inne miasta Majów. A do Chchen Itza można dojechać  w dwie godziny autokarem podstawionym pod sam hotel. Walą tam więc prawdziwe tłumy. No a potem, gdy przychodzi do głosowania w internecie, to wiadomo, że popiera się to miejsce, które się widziało. Szczególnie, że nie mając porównania można prawdziwie zachwycić się Chichen Itza. Trzeba jednak wybrać się na zwiedzanie najwcześniej jak się da, zaraz po otwarciu obiektu (chyba o 8 rano). Ma się wtedy około 1,5 godziny na w miarę spokojne obejście wszystkiego. Potem, gdy zaczynają dojeżdżać autokary z Cancun, należy czym prędzej uciekać. Tłumy są tam wręcz niewyobrażalne i to złożone nie tylko z turystów, ale też sprzedawców pamiątek. Jest ich tylu, mają tak bogatą i kolorową ofertę, ze wiele osób zapomina, po co się w tym miejscu znajduje i zamiast rozmyślać o starożytnej cywilizacji rzuca się w wir zakupów.

kolorowe pamiątki są w Chchen Itza wszędzie
 
                A przecież nie tak znów wiele dalej jest inne miasto Majów – Uxmal. Nie wiem dlaczego, ale turyści nie lubią odwiedzać tego miejsca. A mnie się tam bardzo podobało.
Uxmal - piramida
 
 Piramida – moim zdaniem – bardziej imponująca niż w Chichen Itza, pozostałe zabytki również ciekawe, a do tego cisza i spokój.
 
Spacerując po Uxmal znacznie częściej niż ludzi spotykałam takie istoty:

               
 Także w Uxmal udało mi się zrozumieć, jak to się stało, że miasta Majów musiały być odkrywane. Przedtem wydawało mi się dziwne, że można było nie dostrzegać tak wielkich budowli. I dopiero, gdy zobaczyłam tylną stronę piramidy w Uxmal, zrozumiałam o co chodzi.

trudno się domyślić, ze to zabytkowa budowla
 
                Oczywiście nie zawsze jest tak, że znane miejsca rozczarowują. Przykładem tego może być Palenque, które cieszy się zasłużoną sławą.

 
skryte w dżungli Palenque
 
Świątynie i piramidy miasta Majów pogrążone w dżungli robią duże wrażenie. Część z nich jest oczyszczona z zieleni i udostępniona turystom, ale wszędzie czuje się, że tu rządzi dżungla.

wydarta dżungli i uporządkowana część Palenque
 
a tu rządzi przyroda
 
                W Palenque dokonałam tez odkrycia na miarę Danikena – otóż okazuje się, że Majowie mieli autobusy. Zresztą zobaczcie sami:

 
 
                Na koniec jeszcze jedno miasto Majów. Samo w sobie nie jest może najbardziej imponujące i po miesiącu jeżdżenia po Jukatanie nie robiłoby na człowieku specjalnego wrażenia, gdyby nie jego usytuowanie.
Tulum
 
Otóż Tulum, o którym piszę, leży na skale wiszącej nad Morzem Karaibskim. I myślę, że dla takich widoków warto się tam wybrać.

miasto Majów nad Morzem Karaibskim
 
słowo daję, że to zdjęcie nie leżało nawet koło Photoshopu, a te kolory są najzupełniej prawdziwe
 
                Zwłaszcza, że tuż obok zabytkowych ruin można zamieszkać na plaży w takiej chatce krytej palmową strzechą.
chatki dla turystów
 
Bez prądu, za to z bieluśkim piaseczkiem i morzem tuż za oknem.

to białe to piasek, można więc zapomnieć o butach i chodzić sobie radośnie i boso i nad morze i do restauracji...
              
  Tylko uważajcie, bo nieźle tam wieje…
 
PS a gdyby ktoś jednak wybrał się do Chichen Itza, to koniecznie wykąpcie się w cenote. Zaledwie kilka kilometrów od ruin miasta są starożytne studnie Majów. Można tam sobie popływać w niecodziennych okolicznościach przyrody :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz