niedziela, 30 marca 2014

Spacerem po Stambule


Pierwsze udokumentowane spotkanie polsko-tureckie odbyło się w 1414 roku, gdy rycerz Jakub Skarbek z Góry , herbu Awdaniec i Grzegorz Ormianin zostali wysłani przez króla do Bursy, by zawrzeć sześcioletni rozejm.

Ja - wysłana do Turcji przez własną ciekawość – dotarłam do tego kraju kilkaset lat później. I choć trochę mi było szkoda, że nie mogłam już wizytować Konstantynopola, to jednak nie martwiłam się długo, bo Stambuł też mi się bardzo spodobał. To jedno z najciekawszych europejskich miast jakie dane mi było widzieć. Z jednej strony eleganckie i nowoczesne, z drugiej zaś orientalne (tę cechę lubię w nim najbardziej) i różniące się od innych metropolii naszego kontynentu.

Na tyle blisko, że można pojechać tam na weekend. Na tyle egzotycznie, że weekend ten zda się wyprawą w dalekie strony.
Hagia Sophia, kościół, meczet, a teraz muzeum

Bardzo dobrze charakter Stambułu oddaje to zdjęcie powyżej, na którym Matce Boskiej towarzyszą muzułmańskie  imiona Boga i proroka Muhammada. Tak tam właśnie jest. Dla tych, którzy – tak jak ja – gustują we wschodnim rozgardiaszu, są bazary i mniej reprezentacyjne  zaułki.
A ci, nieco bardziej pedantyczni mogą spacerować sobie uliczkami do złudzenia przypominającymi te z zachodniej Europy.
Co kto lubi, najważniejsze, żeby chodzić, spacerować, szwendać się i włóczyć. Bo Stambuł jest właśnie do tego. Oczywiście nie brak w tym mieście wspaniałych zabytków, które też trzeba „zaliczyć”, ale to można zrobić podczas pierwszej wizyty. A potem – już z czystym sumieniem – jeździ się do Stambułu po to by tam po prostu być. Zaglądać do starych pustych (a nie szczelnie wypchanych turystami, jak Błękitny Meczet) meczetów,
patrzeć na morze,
 przesiadywać w  kawiarenkach

i przyglądać się ludziom.
na tym moście też współistnieją ze sobą dwa rodzaje spędzania czasu, powyżej - tradycyjne zajęcia, a poniżej - wielki świat


 A potem wsiąść w tramwaj
 i wrócić do centrum, które, wieczorem  - pięknie oświetlone - jest jeszcze ładniejsze niż w dzień.
No i w końcu zasiąść do suto zastawionego stołu. Ale o tureckim jedzeniu to muszę napisać oddzielnie, bo to temat zasługujący na poważniejsze potraktowanie.


Tak więc, wszystko jedno czy byliście już w Stambule czy nie, pomyślcie o wypadzie do tego miasta. Wiosną jest tam pięknie, a bilety samolotowe są jeszcze w cenach przedsezonowych. Nie przegapcie okazji!

2 komentarze:

  1. Ja chcę taki żyrandol! :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyli musisz tam pojechac. Choc obawiam sie, ze on by Ci pol pokoju zajal...

    OdpowiedzUsuń