niedziela, 17 listopada 2013

Karuzela - Etiopia


Karuzela, karuzela

Na mym blogu co niedziela….

                Dziś zatrzymamy się na chwilę w kolejnym kraju Rogu Afryki – Etiopii.



                Etiopia to jedno z najciekawszych państw kontynentu, pod względem liczby i jakości zabytków może z nią konkurować chyba jedynie Egipt. Są tam i klasztory i zamek i dwa domniemane miejsca przechowywania Arki Przymierza. Spośród nich wszystkich, najwspanialsze i najbardziej zadziwiające są kościoły w Lalibeli.

Zamek w Gonderze

                Lalibela to mała wioska, nazwana tak od imienia króla, który panował pod koniec XII w. On to właśnie, podczas kilkudniowej wizyty w niebie, zobaczył wyryte w skale kościoły. Po powrocie na ziemię postanowił, że takie same powstaną w jego królestwie.

W takiej skale, drążąc w głąb wybudowano kościoły

                Przez 21 lat, 40 tysięcy robotników wspomaganych przez anioły (źródła nie podają ich liczby) zbudowało coś, co się w głowie nie mieści. Kompleks kilkunastu kościołów wykuto w skale w głąb,  tak że stojąc na ulicy Lalibeli, znajdujemy się ponad dachami świątyń. I nie myślcie sobie, że to jakieś małe kościółki, o nie! Największy ma powierzchnię 800m² i jest wysoki na 11,5m. Wszystkie połączone są ze sobą tak, że bez wspinania się na górę i ponownego schodzenia w dół można wędrować z kościoła do kościoła.

Przejścia pomiędzy kościołami są zazwyczaj wąskie

No, prawie wszystkie, bowiem jeden – najpiękniejszy – znajduje się kilkaset metrów od głównego kompleksu. Zbudowano go nieco później niż pozostałe, specjalnie na życzenie św. Jerzego. I starano się najbardziej, bo to niejako rekompensata dla świętego za to, że nie został patronem żadnej z wcześniej wybudowanych świątyń.

Kościół św. Jerzego, tak jak wszystkie pozostałe znajduje się poniżej poziomu ulicy

                Kościoły Lalibeli zwiedza się na ogół w towarzystwie licznych pielgrzymów, bowiem wierni Kościoła etiopskiego uważają to miejsce za szczególnie ważne. I wcale się im nie dziwię!

U wejścia do kościoła św. Jerzego

                Wnętrza świątyń są dość mroczne, ale nie pozbawione dekoracji. Są w nich i obrazy i barwne tkaniny i bębny potrzebne do odprawiania ceremonii.

Obrazy, jak to w kościele

Zaś bębny dodają nieco egzotyki

Prawie w każdym siedzi też kapłan, który za niewielką opłatą pozuje turystom do zdjęć, nie zapominając nigdy o uprzednim założeniu okularów słonecznych.

Dlaczego zdjęcie musi być w okularach słonecznych? Nie mam pojecia

                Kościoły te można zwiedzać bardzo długo, przechodząc wąskimi korytarzykami, zatrzymując się w skalnych zaułkach, przyglądając odświętnie ubranym pielgrzymom….

Strój pielgrzymi

A gdy wreszcie zmęczony turysta wyjdzie na powierzchnię, wieczór może spędzić przy filiżance parzonej w tradycyjny sposób kawy (to w zasadzie punkt obowiązkowy, bo Etiopia jest ojczyzną kawy) lub flakoniku tedżu – ulubionego trunku Etiopczyków, sporządzanego na bazie miodu i podawanego zawsze w przypominających wazoniki naczyniach.

Tedż pije się z takich właśnie wazoników

 Pod nogami turysty szeleścić będzie siano, którym gospodarze posypali podłogę na znak gościnności, a w powietrzu unosić się będzie zapach kadzidła…

Parzenie kawy (na podłodze wysypanej sianem)

2 komentarze:

  1. Zdjęcie w okularach - to wydaje się wręcz oczywiste. Siedzi w mrocznym wnętrzu, więc po oślepiającym fleszu nie widziałby nic przez następne pół godziny :) Poza tym jak intrygująco wygląda ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu jesteś najszybszym czytaczem Ewy opowieści z egzotycznych miejsc, należy Ci się nagroda za wytrwałość , utwierdzasz Ewę że warto pisać i dzielić się z innymi wrażeniami . Tak trzymaj

      Usuń