sobota, 31 maja 2014

Rozwiązanie zagadki cz. 1

Warszawsko-zoologiczna zagadka dla jednych okazała się być banalnie prostą, dla innych zaś dość trudną. Jedna osoba rozpoznała wszystkie sześć miejsc już w 15 minut po zamieszczeniu postu. Inna zaś podała prawidłowe odpowiedzi na pięć pytań. To dwie zwyciężczynie, które dostaną nagrody.
Wszystkim pozostałym bardzo dziękuję za udział w zabawie.
Odpowiedzi na wszystkie pytania znajdą się w kolejnych postach. Dziś nr 1, czyli kamienica z gołębiami.


Kamienica ta znajduje się na Starówce, przy ulicy Piwnej 6. Jak wiadomo warszawskie Stare Miasto odbudowywano  między innymi na podstawie obrazów Canaletta i większość budynków wygląda dziś tak jak za króla Stasia. Powojenni architekci takim szacunkiem darzyli dzieła osiemnastowiecznego mistrza, że podobno był nawet projekt umieszczenia na dachu kamienicy Krakowskiego Przedmieścia figurek kominiarzy, tak żeby wszystko było jak na obrazie Canaletta.
 
widzicie dwóch kominiarzy na dachu? A sama kamienica to oczywiście miejsce, w którym dziś schowane są schody ruchome prowadzące z trasy W-Z na plac Zamkowy
 
Jest jednak kilka wyjątkowych miejsc nawiązujących do innych okresów historii miasta. Takim właśnie jest kamienica przy Piwnej 6. Wyrzeźbione na niej (bardzo pięknie zresztą) gołębie stanowią rodzaj pomnika dla pani Kazimiery Majchrzak, znanej przed i po wojnie jako "Gołębiarka".
W dobrych przedwojennych czasach pani Kazimiera przychodziła codziennie na plac Zamkowy i karmiła gołębie specjalnie kupowaną w tym celu karmą. W trakcie wojny także starała się nie zaniedbywać swoich skrzydlatych przyjaciół. A w 1945 roku była jedną z pierwszych osób, które wróciły do zburzonej Warszawy. Nie zważając na otaczające ją rumowisko, zamieszkała razem z gołębiami właśnie w ruinach kamienicy przy Piwnej 6.
 

 
Warszawiacy wspierali panią Kazimierę wrzucając pieniądze do miseczki opatrzonej napisem "Ofiary na pokarm dla gołębi Starego Miasta" oraz przynosząc jedzenie i dla niej i dla ptaków.
W 1947 roku Gołębiarka musiała wyprowadzić się z ruin i wkrótce potem zmarła. Ale pamięć o niej pozostała w albumach poświęconych Warszawie i w gołębiach siedzących nad wejściem do kamienicy, w której ruinach mieszkała. No i w zdjęciach robionych przez turystów, którym zawsze - gdy oprowadzam po Starówce - opowiadam o pani Kazimierze.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza