sobota, 24 maja 2014

Muzea magiczne


Dziś zacznę od wyznania, otóż zostałam fanką muzeów ikon. Nie wiem, jak wyglądają one w innych krajach, ale nasze polskie są absolutnie miejscami magicznymi.

Święty Mikołaj jest między innymi patronem podróżnych


Muzeum warszawskie, działające od kilku lat na Ochocie składa się z dwóch części. Najpierw zwiedza się prawosławną kaplicę, w której obejrzeć można ikony oraz reprodukcje fresków Jerzego Nowosielskiego i projekty witraży. A potem wychodzi się na dwór i od podwórka wchodzi do piwnicy. Być może teraz jest tam ciut inaczej, ale gdy ja zwiedzałam muzeum, w niektórych częściach podziemiach nie było jeszcze oświetlenia elektrycznego i dzięki temu wizyta w piwnicy pozostała w mej pamięci jako wyprawa do tajemnego świata. Nieco zatęchłe powietrze, lekki chłód i stojące na stopniach schodów świece pozwalające zobaczyć niewiele więcej ponad własne buty. Poszczególne pomieszczenia muzealne ukazywały się naszym oczom dopiero, gdy przewodnik zapalał kolejne świeczki, ustawione we wszystkich salach. W takiej atmosferze być może nie dało się zbyt dokładnie przyglądać eksponatom, ale przecież ikony nie są do oglądania, ich zadaniem jest przemawianie do człowieka, a dzięki  piwnicznemu półmrokowi ich głos jest trzykrotnie lepiej słyszalny. Gdy na końcu wąskiego i ciemnego korytarzyka, w którym człowiek czuje się jak w tunelu, nagle rozświetla się wielka twarz Chrystusa, to – wierzcie mi – wrażenie jest przeogromne.


tu piwniczną atmosferę stworzono celowo
 
Wiedzą o tym muzealnicy i pewnie dlatego także w muzeum ikon w Supraślu panuje mrok, choć tam nie jest wynikiem braku prądu. Muzeum to jest bardzo nowoczesne i prezentuje ikony we wspaniały sposób. Kiedy trzeba w półmroku i z akompaniamentem śpiewu cerkiewnego, kiedy indziej zaś w pełnym blasku i otoczeniu makiet pozwalających na poznanie miejsca ikony w religii i kulturze. Aż się serce raduje, że w takim niewielkim miasteczku pod białoruską granicą, gdzie rzeka Supraśl wije się malowniczo u stóp drewnianych chatek, powstają takie muzea.


półmrok nie sprzyja robieniu zdjęć, więc najlepiej będzie, jeśli pojedziecie do Supraśla i zobaczycie wszystko własnymi oczami

 Oprócz ciekawej ekspozycji można też obejrzeć krótki film o tym, jak pisze się ikony (czy przypuszczalibyście, że do ich powstania potrzebny jest sok z czosnku, klej piwny i chleb?), a nawet wziąć udział w warsztatach ich tworzenia.

Muzeum mieści się w kompleksie zabudowań prawosławnego monasteru, więc po zwiedzeniu wystawy można pójść obejrzeć ikony w ich naturalnym cerkiewnym otoczeniu albo posłuchać śpiewu mnichów, którzy zaczynają dzień jutrznią o 6:30.


klasztorny dziedziniec i mniejsza z dwóch cerkwi, pod wezwaniem Jana Teologa
- Jutrznia? – cerkiewny przewodnik machnął ręką – jutrznia to krótko, do dziewiątej tylko, bo bracia głodni i się spieszą na śniadanie…

w Supraślu czas płynie zupełnie inaczej, mam nawet wrażenie, że nie płynie wcale, zatrzymał się i patrzy w zachwycie...
 
Podobno trzecie (i niestety ostatnie) muzeum ikon jest w Sanoku. Koniecznie muszę tam pojechać.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza