wtorek, 31 grudnia 2013

Miasto moje, a w nim...

     Wystroiła się nasza Warszawa na święta, oj wystroiła. We dnie udaje, że niby nic takiego, że ubiera się tak samo szaro-buro jak i jej mieszkańcy, ale niech się tylko ściemni, od razu zaczyna błyszczeć, skrzyć się i migotać.
     A że o tej porze roku ciemno jest przez większą część doby, więc można w tym warszawskim blasku pławić się do woli.

    Królową stołecznych ulic jest oczywiście Krakowskie Przedmieście.

 
W ciągu dnia jest tam w miarę spokojnie i jedynie wtedy można sfotografować przeróżne uliczne ozdoby w całości, niezasłonięte przez spacerujące tłumy.
 
 
Ale wystarczy, że się ściemni, a jeśli jeszcze do tego trafimy na dzień wolny od pracy, to Krakowskie wygląda mniej więcej tak:
 
 
Trochę ciasno, ale to dobrze. Cieszy mnie bardzo, że warszawiacy lubią swoje miasto. I że zamiast narzekania, że ładniej w Paryżu czy Londynie, spacerują sobie wśród świetlnych dam:
 
 
i jelonków:
 
 
I że błyszczy nie tylko Trakt Królewski, ale też i inne rejony. Na przykład tak wygląda ulica Ząbkowska:
 
 
Więc z tego pięknego miasta mojego, razem ze świąteczną Syrenką,
 
 
z zimowego miejskiego pikniku
 
 
życzę Wam wielu wspaniałych podróży po Warszawie i reszcie świata
oraz
fontanny wszelkiej pomyślności.
O, takiej:
 
 
 

2 komentarze:

  1. No patrz, nie muszę spacerować w tłoku Krakowskim i mam pełen ogląd (bez ruszania się z domu). To jest potęga współczesnych wynalazków!
    Czyli nawzajem, życzę Ci wielu wspaniałych podróży i mnie wielu wspaniałych wrażeń z Twoich podróży w zaciszu mojego domowego ogniska :)! Oraz wszelkiej pomyślności nam obu :D!

    OdpowiedzUsuń