sobota, 15 kwietnia 2017

Iran, opowieść trzecia - o poetach.

Sziraz to bardzo stare i zacne miasto, istnieją inskrypcje sprzed czterech tysięcy lat, w których opisane jest jako ważny ośrodek, a w XI wieku dorównywało prestiżem samemu Bagdadowi.

ta cytadela nie jest aż tak stara, ma jakieś 250 lat, ale bardzo mi się podoba


Wiele w Szirazie zabytkowych budowli i historycznych obiektów. Ale Iran to taki kraj, w którym prawie każda wioska ma tysiącletnią historię i budynki sprzed wielu wieków.
Żadne jednak miasto nie może poszczycić się związkami z tyloma sławnymi poetami, co właśnie Sziraz. Przeciętny Polak raczej nie czytuje Hafeza (Mickiewicza ani Leśmiana też niestety nie), jednak dla Irańczyków ten żyjący 700 lat temu poeta jest wciąż bardzo mocno jaśniejącą gwiazdą. Dlatego tłumnie przybywają do pięknego parku, w którym mieści się grób poety.


Dariusz – noszący królewskie imię Irańczyk – który wybrał się z nami do mauzoleum Hafeza, z przejęciem recytował wiersze poety i tłumaczył nam jak bardzo są one aktualne i znakomicie opisują obecne czasy.

przy grobie zawsze ktoś jest i nie da się zrobić zdjęcia bez ludzi

My nie potrafimy tego dostrzec, ale dla Irańczyków te wszystkie skowronki, jaśminy i puchary wina, o których pisze Hafez, to czytelne aluzje. Przychodzą więc oddać hołd wielkiemu poecie, a przy okazji wróżą sobie ze strof jego wierszy, 

za niewielką opłatą papużki wyciągają kartki z fragmentami poematów Hafeza

wyznają uczucia ukochanym albo po prostu spędzają miło czas, spacerując pośród drzew gorzkich pomarańczy – będących według Hafeza symbolem boskości – i słuchając płynących z głośników wierszy poety.

ogniste kule wyrastające z bujnej zieleni to znak Boga

Niestety we współczesnym Iranie niemożliwe jest spełnienie prośby Hafeza wypisanej na jego grobie – nie przychodź tu bez pucharu wina i śpiewu na ustach.

zamiast wina można kupić bardzo piękne galaretki z migdałami, płatkami róży, pistacjami i berberysem, pakowane w pudełka wyglądające jak tomik wierszy poety

Wino, jak i wszelki inny alkohol, jest niedostępne. Pozostaje śpiew. W parku poświęconym Hafezowi sprawa jest załatwiona odgórnie za sprawą głośników. Ale już przy grobie Saadiego, starszego o sto lat i prawie tak samo szanowanego poety, słyszałam najzwyklejszych ludzi, którzy po prostu przyszli, usiedli i zaśpiewali strofy poety. 

o, tu panowie śpiewali. A tam w dole jest niewielkie oczko wodne, do którego zakochane pary wrzucają monety - kto razem wrzuci, ten nigdy się nie rozstanie.

Perskiego nie znam, ale Dariusz powiedział, że było tam o miłości i tęsknocie, czyli prawdziwie ważnych życiowych sprawach.

grobowiec Saadiego

Na zakończenie pozwolicie, że zacytuję fragment jednego z ghazali Hafeza. Te nierymowane bliskowschodnie poematy były jego specjalnością. Ghazal 145 (w tłumaczeniu Artura Orzecha) zaczyna się tak;

Kiedy pijana jest głowa, nie
potrafię dostrzec kogo widzę,
i skąd przyszedł kelner z nowym,
pełnym kielichem wina
Ty również podnieś puchar ku
chwale bezkresnej pustyni (…)


A zatem kto może niech weźmie kieliszek wina shiraz i wypije za Hafeza, który dla swych rodaków jest wiecznie żywy.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz