niedziela, 29 września 2019

Pałac chana w Szeki


Letni pałac chana w Szeki, otoczony majestatycznymi górami, pośród kilkusetletnich drzew, już z zewnątrz robi bardzo przyjemne wrażenie. 

na pałacowym dziedzińcu

Jednak prawdziwe szaleństwo zaczyna się po przekroczeniu progu i wejściu do wnętrza budynku. Tradycyjne drewniano-szklane witraże sprawiają, że człowiekowi wydaje się, że znalazł się w środku ulubionej zabawki z dzieciństwa – mieniącego się czerwienią, żółcią i błękitem kalejdoskopu.

od zewnątrz widać lepiej drewnianą konstrukcję, wewnątrz kolorowe szybki dają czadu

Mimo, że to niełatwe, warto oderwać wzrok od kolorowych szkiełek i spojrzeć na ściany i sufity. Namalowano na nich tyle kwiatów, że więcej, choćby nie wiem, jak się starać, już się nie da. Irysy, peonie, tulipany, róże i znów irysy pokrywają każdy fragment ścian i sufitów. W niektórych salach są też postaci zwierząt i nawet sceny historyczne, jednak to tylko dodatek. Prawdziwymi panami tego miejsca są kwiaty. Ku mojemu żalowi wewnątrz pałacu nie wolno robić zdjęć. 

to malowidło zewnętrzne nijak nie oddające tego, co jest w środku, ale tylko tu mogłam zrobić zdjęcie

Nie można też spędzić tam tyle czasu, ile potrzeba na porządne napatrzenie. Pracownicy muzeum przepędzają zwiedzających grupkami z sali do sali, skupiając się głównie na płynnym przepływie ludzi mających przede wszystkim patrzeć pod nogi, żeby nie wybić sobie zębów przy pokonywaniu progów, które dorosłej osobie sięgają do połowy łydki, a dziecku do kolan.

bardzo dużo osób chce zwiedzić pałac

To niestety sprawia, że wizyta nie jest tak przyjemna, jak mogłaby być. No ale cóż, nie da się mieć wszystkiego. 

widok pałacu z zewnątrz

Na pocieszenie po wyjściu można usiąść na ławce i popatrzeć na srebrzyste mukarnasy w pałacowej fasadzie


 i zielone zbocza Wielkiego Kaukazu. Też pięknie.

a to uliczka prowadząca do kompleksu pałacowego

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza