czwartek, 12 września 2019

KrajKuchnia - Arabia Saudyjska


W XXI wieku świat nie ma już białych plam. Wszystko zostało poznane, opisane i udostępnione.  I jedynie brak czasu winny jest temu, że nie widziałam jeszcze ponad połowy świata.
Znam tylko dwa miejsca, które są mi niedostępne i do których – choć chciałabym – pojechać nie mogę. Obydwa leżą w państwie będącym tematem dzisiejszego etapu projektu KrajKuchnia. Mam na myśli Mekkę i Medynę, czyli dwa święte, a nawet najświętsze muzułmańskie miasta znajdujące się w Arabii Saudyjskiej. 


Znam je jedynie ze zdjęć i wiem, że tak zostanie, nad czym bardzo ubolewam, bo Kaaba i jej okolice wyglądają naprawdę fascynująco i chciałabym móc pobyć tam choć chwilę. Niestety jest to niemożliwe. I pewnie mało prawdopodobne jest też, bym pojechała kiedykolwiek oglądać inne – nie oszukujmy się, znacznie mniej ciekawe – miasta Arabii Saudyjskiej.
Dlatego chciałam, żeby przynajmniej saudyjskie danie, które przyrządzę, było nie ogólnoarabskim falafelem czy hummusem, ale czymś naprawdę z Arabii Saudyjskiej.
Chwilę zajęło mi przeglądanie różnych stron, aż w końcu na you tube znalazłam kanał pani Eman – Saudyjki, która w swojej kuchni, często w towarzystwie kręcących się dzieci, pokazuje, jak gotować po saudyjsku.
Danie, które wybrałam, pani Eman nazwała najlepszą musaką mamy (po angielsku: najlepsze pieczone bakłażany mamy).
Do zrobienia go potrzebne są bakłażany, pomidory, soczewica i kolendra. Oraz kilka przypraw i dodatków.


Bakłażany należy pokroić na grube plastry i usmażyć na oleju, po kilka minut z każdej strony. Pani Eman smażyła je w skórce. W wielu przepisach spotykam się z tym, że bakłażanów się nie obiera. Mnie jednak przeszkadza upieczona czy usmażona skórka – oddziela się, jak na pomidorze i jest twarda – więc, choć może ładnie wygląda dodatek oberżynowego koloru, zawsze bakłażany obieram.
Zatem obrałam je, usmażyłam i odsączyłam z nadmiaru tłuszczu, a potem ułożyłam na dnie prodiża. 


Pomidory pokroiłam w grube plastry (też je uprzednio obierając), a przecier pomidorowy wymieszałam z miodem, czosnkiem, solą i pieprzem. Uzyskaną masę wylałam dookoła plastrów bakłażanów, na których ułożyłam krążki pomidorów i po sporej kupce ugotowanej uprzednio czerwonej soczewicy.


Zamknęłam prodiż i poszłam oglądać mecz siatkówki.
Nasze reprezentantki jeszcze nawet nie zdążyły przegrać, a saudyjskie danie było już gotowe. Trochę było kłopotu z wyjmowaniem go z prodiża – w piekarniku byłoby łatwiej, bo piekłoby się po prostu w naczyniu żaroodpornym – ale jakoś się udało.
Przed powędrowaniem na stół każda porcja została obficie posypana posiekaną kolendrą. Nie zapomnijcie o tym, gdy będzie przyrządzać saudyjską musakę, bo zieleń i aromat kolendry bardzo dobrze robią zarówno wyglądowi, jak i smakowi tego dania.


A jak oceniam pieczone bakłażany? Były bardzo dobre. Nie mam już siły ustalać, które danie było lepsze, więc rezygnuję z przyznawania miejsc na podium. Postanowiłam przyjąć inne kryterium – czy danie to znajdzie się w menu na przyjęciu KrajKuchni. W tym wypadku odpowiedź brzmi: TAK.
A następna w kolejce czeka Argentyna. Zapraszam i obiecuję, że nie będzie to oczywisty stek.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza