sobota, 22 listopada 2014

Gwatemalski wulkan

Najpierw zostałam sprowokowana do przypominania sobie, co ciekawego widziałam w Gwatemali, a potem to już z własnej woli zaczęłam przeglądać zdjęcia.



Mnóstwo na nich kolorów
 i egzotycznych krajobrazów,
z których chyba najciekawsze to te przedstawiające wulkan Pacaya.


Pacaya to jeden z najbardziej aktywnych wulkanów świata. Stożek wznosi się na wysokość 2552 m n.p.m., a podczas erupcji jest jeszcze wyższy. w tym roku w marcu do jego normalnego wzrostu doszedł czterokilometrowy słup popiołu, który wulkan wyrzucał ze swoich trzewi.


Nie wiem, czy teraz można się do niego zbliżać, ale kilka lat temu, gdy byłam w Gwatemali, na wulkan wspinały się całe tłumy turystów.


I nic dziwnego, księżycowy krajobraz i lawa wylewająca się z wnętrza wulkanu, robiły naprawdę duże wrażenie. Dodatkową atrakcję stanowiła temperatura podłoża, po którym się szło - było tak gorące, że wymagało nieustannego przestępowania z nogi na nogę. Dłuższy postój w jednym miejscu groził stopieniem zelówek.


W Gwatemali jest wiele ciekawych miejsc (o niektórych z nich już kiedyś wspominałam), ale wulkan, który niemalże polizał mnie swoim jęzorem, zapadł w pamięć najgłębiej.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza