poniedziałek, 12 czerwca 2017

Iran, opowieść piętnasta - o pomnikach

Tym razem to będzie raczej foto-opowieść, bo nijak nie umiem wytłumaczyć zamiłowania Irańczyków do pomników. Nie chodzi mi tu o dumnie siedzących na koniach królów w antycznych szatach (takie mają od tysiącleci i nie muszą stawiać podróbek), tylko pomniki życia codziennego. Gdy pierwszego dnia w Teheranie zobaczyłam pomnik nalewania zupy, lekko zdumiona zastanawiałam się co poeta miał na myśli.



Jednak kiedy tego samego dnia trafiłam na pomnik ciągnącego wózek


 i wrzucającego list do skrzynki,


przestałam się dziwić, a zaczęłam kolekcjonować.
Oto co udało mi się uzbierać:

pomnik selfie w Teheranie


w Kom pomnik kwiatów

który nocą świeci

pomnik rowerzysty w Isfahanie być może ma związek z tym, że miasto próbuje namówić mieszkańców do jazdy na rowerze 

pomnik "Poczytaj mi mamo" znajduje się na dworcu autobusowym. Namawia do czytelnictwa? Podpowiada jak zabić nudę podczas długiej podróży?

pomnik prowincjonalny, nie wiem czy przedstawia rolnika czy raczej robotnika budowlanego

pomnik lania wody w pustynnym mieście Jazd

pomnik miłośnika książek w Szirazie

także w Szirazie pomnik uczący szacunku dla starszych

i szacunku dla zabytków, czyli rób zdjęcia widokom, a nie sobie (interpretacja moja własna, bardzo prawdopodobne, że niezgodna z intencją autora)

Dziwnych pomników widziałam więcej, tylko czasami z jadącego samochodu albo w ciemnościach, więc zdjęć jest zaledwie tyle. Ale to nic, dzięki temu, gdy sami pojedziecie do Iranu, będziecie mogli stworzyć własną kolekcję. Czego szczerze Wam życzę.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza