poniedziałek, 26 sierpnia 2019

Muzeum Dywanów w Baku


Dywan to przyjaciel człowieka, towarzyszy mu od narodzin, poprzez wszystkie ważne święta i uroczystości, aż po śmierć. 



Może nie w naszym świecie urządzonym w całości przez Ikeę, ale w Azerbejdżanie tak. Dywany kładzie się na podłogach i wiesza a ścianach, a stoły nakrywa obrusami tkanymi w dywanowe wzory.



Kilka lat temu tradycyjna azerbejdżańska sztuka tkania dywanów została wpisana na listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO, 


nic więc dziwnego, że postanowiono ją też uhonorować imponującym muzeum w jednej z najpiękniejszych bakijskich lokalizacji.

taki podłużny płaski budynek prawie na środku, to właśnie muzeum

W 2014 roku nad brzegiem Morza Kaspijskiego, w pobliżu górujących nad miastem Ognistych, czy może Płomienistych Wież 


postawiono budynek w tak lubianym przez azerbejdżańskich architektów obło-falistym stylu. Wyglądem przypomina zwinięty w rulon dywan, nie pozostawiając żadnych wątpliwości co do tego, jaką instytucję mieści w swoich wnętrzach.



Nie wiem, jak wyglądało muzeum dywanów, które w innym miejscu działało od kilkudziesięciu lat, ale z pewnością nie było tak imponujące.


W nowoczesnym budynku-dywanie można obejrzeć nie tylko wiele przykładów tradycyjnych wzorów dywanowych z różnych regionów Azerbejdżanu, ale też dzięki multimedialnym prezentacjom zapoznać się z technikami tkania i wiązania.

była też żywa pani, której pracy można się było przyglądać

Dywany to nie tylko ozdoba podłogi, w muzeum prezentowane są także tkane torby, ekwipunek jeździecki, a nawet skarpety.


Większość dywanów pochodzi z XIX i początku XX wieku, ale jest też kilka z XVII. 

końcówka XVII wieku

No i są dywany ręcznie robione w XXI wieku. Aż nie chce się wierzyć, że w naszych zaganianych czasach, ktoś poświęca długie godziny, miesiące, a i lata pewnie, by stworzyć tak skomplikowany, pełen detali wzór.


Mnie najbardziej spodobał się dywan przedstawiający tkanie dywanu przedstawiającego tkanie dywanu…

autorem obydwu jest Eldar Mikayilzade

Bardzo bym chciała coś takiego zrobić. Jak tylko wygram w Lotto i nie będę musiała codziennie chodzić do pracy, natychmiast zabiorę się za robotę!
Natomiast takiego dywanu – choć podzielam smutek artysty – nie chciałabym wyprodukować.

"Morze Kaspijskie dziś"

Ani takiego, mimo że wygląda imponująco.

większość z tych dywanów ma około 1,5 metra szerokości i ponad 2 metry długości

W tym miesiącu w muzeum odbywa się czasowa wystawa dywanów azerbejdżańskich będących własnością Luwru (nie wiem, skąd się tam wzięły). Jest ich tylko 3, ale za to są piękne, wielkie i tak cenne, że nie wolno robić im zdjęć.

dywany na ekspozycji stałej można fotografować, ale jeśli się chce aparatem, to trzeba dodatkowo zapłacić. A telefonem wolno za darmo

Fotografować nie można także dywanów wystawionych na sprzedaż w muzealnym sklepie. Przecudnej urody ręcznie robione jedwabne dywany grubością przypominają bardziej tkaninę ubraniową niż wykładzinę podłogową, w dotyku są tak aksamitne, że nie można przestać ich głaskać, a kosztują tyle, że za oszczędności całego życia mogłabym sobie kupić pół, no góra 2/3.
Zamiast tego kupiłam więc kilka pocztówek i poszłam popatrzeć na Małą Wenecję, która zaczyna się zaraz obok budynku muzeum.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz