czwartek, 16 października 2014

Obiady czwartkowe

Iran od dawna znajduje się na samym szczycie listy krajów, do których chciałabym pojechać. Na razie niestety nie zanosi się na to, żebym miała się tam wybrać, dlatego postanowiłam zafundować sobie chociaż irański dzień. Najpierw obejrzałam irański film, a potem zabrałam się za gotowanie perskiego szafranowego ryżu z berberysem. Gałązki pełne czerwonych kuleczek dostałam niedawno, (to jeden z licznych darów, jakimi obsypuje mnie w tym roku jesień), ryż i szafran miałam w szafce, więc bez konieczności dodatkowych zakupów mogłam przystąpić do gotowania.



Ciekawa byłam, co z tego wyjdzie, bo berberysu jeszcze nigdy nie jadłam. Okazało się, że jest przyjemnie kwaskowaty i znakomicie ożywia ryż. No, ale po kolei, zanim mogłam poznać smak berberysu i w ogóle całej potrawy, musiałam najpierw ugotować ryż. Zastosowałam perską metodę szokowania, którą gorąco polecam, bo daje znakomite efekty. Na czym polega? Otóż ryż zalewamy wodą, którą doprowadzamy do wrzenia, a następnie  do garnka wlewamy porcję zimnej wody. Wtedy to właśnie ryż doznaje szoku, w wyniku  którego staje się sypki i pyszny. Po dodaniu zimnej wody ryż gotujemy jeszcze 5 min, odcedzamy i z powrotem wsypujemy do garnka, tym razem z dodatkiem szafranowego masła i berberysu.  Szafranowe masło zaś to po prostu rozpuszczone masło z wodą i szafranem, które smażymy chwilę razem z ziarenkami berberysu. Polewamy nim potem ryż, garnek przykrywamy i trzymamy kilka minut na małym ogniu.

berberys pływający w szafranowym masełku
 
A potem to już tylko podziwiamy, wąchamy i próbujemy. A, ja jeszcze posypałam gotowy ryż natką, bo po pierwsze zielony dodatek ładnie się komponował, po drugie natka jest zdrowa, po trzecie lubię ją, a po czwarte dostałam cały wielki pęczek.

 
To był mój pierwszy berberys w życiu, ale coś czuję, że zaprzyjaźnię się z tym kolegą J

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza