piątek, 7 sierpnia 2015

Nadwiślańskie bulwary


Upał się zrobił niemiłosierny i jedyna mądra rzecz, jaką można zrobić w taką pogodę to pójść nad wodę. Nad morze, jezioro albo nad rzekę, najlepiej nad Wisłę, która szczyci się od kilku dni nowymi pięknymi bulwarami. Chcąc być precyzyjnym, należałoby powiedzieć, nie bulwary to, a zaledwie pierwszy ich fragment, ale nie będziemy się czepiać, od czegoś przecież trzeba zacząć. Cieszmy się, że mamy choć ten kawałek, ostatecznie od pierwszych planów, które powstały za prezydentury Stefana Starzyńskiego, minęło dopiero osiemdziesiąt lat.



Nagłośnione przez media otwarcie bulwarów odbyło się w ostatnią niedzielę (równie głośne krytykowanie i wytykanie wad w prasie trwa od poniedziałku), mnie letni salon stolicy gościł parę dni później.

taką łódką można popływać sobie po królowej polskich rzek i obejrzeć bulwary od drugiej strony
 
Spacer zaczęłam od górnego ogrodu Zamku Królewskiego, który też można wizytować od zaledwie kilku tygodni. Tylna strona Zamku od zawsze była ładniejsza od frontowej, ale od kiedy uroda efektownej elewacji została wzbogacona o zadbany ogród z fontannami, klombami i ławeczkami, to już w ogóle nie ma o czym mówić.
wiosną będą tu kwitły niezapominajki, bo przed wojną ludzie szalenie je lubili, a ogrody mają mieć klimat dwudziestolecia międzywojennego
Właściwie należałoby przekręcić budowlę o 180°, tak żeby turyści zwiedzający Starówkę, mogli w pełni docenić nasz Zamek. Bo teraz ci, którzy oglądają wszystko jedynie po łebkach wyjadą z Warszawy z poczuciem, że siedziba polskich królów nie jest zbyt atrakcyjna. No ale, w sumie – sami sobie winni. Nikt im przecież nie broni obejść Zamek dookoła i jedną z trzech dróg (podaję za oficjalną stroną zamku):

1.     przez Skarbiec: dla osób, które posiadają bilet na zwiedzanie wszystkich tras zamkowych, wystaw stałych i czasowych (Trasa Zamkowa, Galeria Lanckorońskich, pałac Pod Blachą, wystawa Zniszczenie i odbudowa Zamku Królewskiego)
2.    od ulicy Steinkellera
3.    od ulicy Grodzkiej i Arkad Kubickiego: wejście szerokimi schodami nad Arkadami
 
wejście od Arkad Kubickiego

dostać się do ogrodu górnego, gdzie zupełnie za darmo można cieszyć się spacerem po ogrodowych alejkach, chłodem bijącym od fontanny w stylu art déco i widokiem na ogród dolny, bulwary wiślane, Stadion Narodowy oraz wyzierające spośród koron drzew wieże praskiej katedry.
 
 
A jeśli ktoś jest raczej krótkowidzem to może sobie podziwiać szpaler drzewek w wielkich donicach pomalowanych w barwy herbowe króla Stanisława Augusta Poniatowskiego.
 
Można też napić się czegoś chłodnego  w ogrodowej kawiarni. To ostatnie polecam zwłaszcza osobom, które na spacer w upalne popołudnie wybrały się bez zapasu wody czy innych napoi. Niestety ani w ogrodzie dolnym, ani na nadrzecznym bulwarze nic kupić się nie da. To chyba największa wada nowej promenady. Bo poza tym, jest fajnie.

W dolnym ogrodzie zamkowym otwarto bramę od strony Wisłostrady, a pod nią wybudowano tunel, zatem przejście od Zamku do bulwarów jest łatwe i wygodne. Wiślane nabrzeże wyposażono w dużą liczbę ławek i leżaków, więc jest gdzie odpocząć nawet w lipcowe upalne popołudnie, gdy połowa mieszkańców Warszawy postanowiła odetchnąć świeższym i nieco chłodniejszym niż gdzie indziej powietrzem.  Krótko mówiąc, powody do zadowolenia są. Do narzekania też, oczywiście. Dziś w gazecie napisali na przykład, że ławki nie mają podłokietników i starszym osobom trudno z nich wstać. Podobno też nie ma wystarczających udogodnień dla osób niepełnosprawnych. Ale mają być. Miasto zachęca mieszkańców do zgłaszania uwag i obiecuje dokonanie poprawek, między innymi w sprawie spoczników i pochwytów (ratunku, ktoś mi może wyjaśnić co to jest?!)

na posadzce wyobrażono Wisłę i leżące nad nią miasta
 
Dla mnie jest trochę za szaro na dolnym poziomie bulwarów[i] (bo  są dwa piętra – górne z drzewami, kwiatami i ławkami oraz dolne, gołe), ale podobno to czepianie się, bo klombom oraz donicom groziłoby tam zalanie, kiedy wreszcie skończy się susza. Może i tak…

o, tu bym trochę kwiatków dodała. Albo chociaż listków zielonych
 
Tak czy siak, lepszego miejsca na te 40-stopniowe upały (moi rodzice naliczyli dziś w słońcu  49°C!) w Warszawie nie ma. No chyba, że na plaży po drugiej stronie Wisły…




[i] Mam problem z bulwarami, bo nie wiem czy powinno się o nich mówić zawsze w l.mn czy nie. W internecie, prasie i telewizji też chyba nie wiedzą i naprzemiennie piszą raz o bulwarach a raz o bulwarze. Jeśli ktoś wie, która forma jest poprawna, bardzo proszę o uświadomienie!

1 komentarz:

  1. hej hej, proszę nie zapominać o zajawkach na FB! Przeoczyłabym taki ciekawy wpis! Na szczęście pewien wierny czytelnik mnie poinformował :-)

    OdpowiedzUsuń