czwartek, 20 września 2018

Obiady czwartkowe


Kawa czy herbata? W Chinach odpowiedź jest prosta – oczywiście herbata. Kawy praktycznie się nie pije. Czasem, w bardzo turystycznych miejscach można dostać jakąś nędzną lurę, ale na prawdziwą aromatyczną kawę nie ma co liczyć. Chińczycy jej nie lubią i nie piją. Nawet kiedy chcą być bardzo nowocześni i zachodni i odwiedzają w związku z tym miejsca typu Starbucks, to zamawiają tam ciastka i lemoniadę. Herbatę rzadziej, bo o ile Chińczycy nie znają się na kawie, o tyle o herbacie wiedzą dużo i amerykańska sieciówka raczej nie jest w stanie sprostać ich wymaganiom. 

                                           porcja dla prawdziwego miłośnika herbaty

 O tym, jak bardzo zalewanie wrzątkiem torebki Liptona różni się od prawdziwego parzenia herbaty, można się przekonać na przykład w domu handlowym Maliandao, który w całości poświęcony jest herbacie. 


                      cztery piętra, a na wszystkich tylko herbata i herbaciane akcesoria


Nawet przed wejściem stoi pomnik związany tematycznie, przedstawia bowiem żyjącego w IX wieku pisarz Lu Yu, zwanego herbacianym mędrcem. 



Był pierwszym koneserem herbaty, który wiedział wszystko nie tylko o liściach herbacianych, ale też o wodzie i najlepszych jej źródłach. Postać pisarza stojąca u wejścia do domu handlowego to gwarancja jakości sprzedawanych wewnątrz towarów.
I rzeczywiście, dziesiątki, a może nawet setki sklepików i stoisk mają w swojej ofercie herbatę nawet dla najwytrawniejszych smakoszy. 

                                   taka piękna talerzykowa herbata jest bardzo droga

W każdym można tez spróbować różnych gatunków herbaty i poznać tajniki jej parzenia. Być może dla Chińczyków to żadne rewelacyjne odkrycia, ale ja po raz pierwszy zetknęłam się z takimi przyrządami:

 od lewej: nożyk do rozłupywania brył herbacianych, szczypce do wyparzania czarek, nie wiem co, obręcz do podawania czarki i łyżeczka w kształcie liścia do nasypywania herbaty

I zupełnie nie wiedziałabym, do czego służą, gdyby nie miły sprzedawca, który wszystko zademonstrował, a następnie poczęstował pyszną herbatą. 



Żeby było sprawiedliwie, w jednym sklepiku napiłyśmy się kilku gatunków czarnej herbaty (jeden został zakupiony), 



w drugim zielonej (kupiona), w trzecim jaśminowej (właśnie teraz też ją piję), w czwartym herbaty oolong (do mojej torby powędrowały dwie odmiany), a w piątym już nie dałyśmy rady, bo byłyśmy całkowicie wypełnione herbatą.



 Ale i z tego sklepu nie wyszłyśmy z pustymi rękami – kulki kwitnącej herbaty i herbata chryzantemowa idealnie nadają się na prezenty z podróży.

                                                             chryzantemy do picia...


                            ... dzielą się na różne kategorie, w zależności od wielkości kwiatu

Nie udało nam się niestety obejść wszystkich stoisk, bo nie doceniłyśmy ogromu tego miejsca i przyszłyśmy za późno, 

            na te stoiska tylko rzuciłam okiem tuż przed zamknięciem domu handlowego

a i tak wracałam z Maliandao objuczona niczym wielbłąd. Ale zadowolona, bo dobra chińska herbata jest naprawdę pyszna.

 akcesoria herbaciane są piękne - tym srebrny sitkiem odławia się fusy po 1 minucie - tylko tyle powinno się parzyć herbatę. Niech Wam nie przyjdzie do głowy zalać fusy wrzątkiem i zostawić je w filiżance, z której pijecie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz