środa, 6 grudnia 2017

Kuala Lumpur - odsłona czwarta

No i ładnie! Naopowiadałam Wam o trzech obliczach Kuala Lumpur i dopiero, kiedy zadowolona z siebie, zamierzałam zasiąść do opisywania innych miejsc, zdałam sobie sprawę z tego, że popełniłam okropne niedopatrzenie. Nic a nic nie napisałam o muzułmańskiej stronie miasta! A przecież w Malezji islam to religia dominująca i absolutnie nie można zbyć milczeniem wszystkich pięknych meczetów, sułtańskich pałaców i muzeum sztuki islamu.


Najważniejszy w Kuala Lumpur jest Meczet Narodowy.  Wybudowany w 1965 roku miał być odzwierciedleniem aspiracji do nowoczesności młodego państwa. Sama bym na to nie wpadła, ale wyczytałam, że zarówno minaret, jak i gwiaździsta kopuła nad główną salą meczetu mają przywodzić na myśl parasole – minaret to parasol złożony, a kopuła otwarty – które są nieodłącznym elementem życia w tropikach. Przydają się zarówno, gdy z nieba leje się woda, jak i wtedy gdy pali słońce. 


  Meczet Narodowy jest trochę dziwny nie tylko z zewnątrz.Zaskoczył mnie też sklep znajdujący się tuż obok wejścia do głównej sali modlitw

sklep

sala modlitw
 i meczetowa siłownia. 


jest też meczetowe WI-FI

  Natomiast grobowce bohaterów narodowych wydały mi się jak najbardziej na miejscu.


Zwolennicy bardziej tradycyjnego stylu pewnie raczej polubią Meczet Jamek Sultan Abdul Samad. 


Zbudowano go ponad sto lat temu, kiedy jeszcze nie było niepodległej Malezji. Budowle z tego okresu – także dworzec,

dworzec kolejowy to te białe wieżyczki po lewej, po prawej widać dyrekcję kolei

 rezydencja sułtana czy dyrekcja kolei 


– wszystkie wyglądają dość podobnie i nieodparcie kojarzą się indyjską architekturą okresu Mogołów.
Inne style, nie tylko w architekturze, ale ogólnie we wszelkich rodzajach sztuki, poznać można w Muzeum Sztuki Islamu. 


To bardzo interesujące miejsce, na zwiedzenie którego należy przeznaczyć duuużo czasu. Najlepiej oczywiście przyjść kilka razy, ale kto może sobie na to pozwolić, jeśli ma na zwiedzenie całego Kuala Lumpur tylko parę dni. 

style kaligrafii arabskiej

Stara się więc człowiek ogarnąć wszystko podczas jednej wizyty i w efekcie wychodzi z muzeum z kwadratową głową i poczuciem niespełnienia.

Koran z XVIII wieku - okładka wysadzana kamieniami szlachetnymi

 No ale zawsze coś się tam liźnie. A przynajmniej – jeśli ktoś do tej pory o tym nie wiedział – zdobywa się świadomość tego, że sztuka i kultura islamu była i jest wspaniała.

w tej sali można obejrzeć makiety najsławniejszych meczetów świata


noże walecznych malajskich kobiet

biżuteria indyjska

I z tą świadomością można spokojnie iść do sąsiadującej z muzeum największej na świecie ptaszarni, w której ptaki nie żyją w klatkach.

w tle widać drzewa przykryte siatką - to właśnie ptaszarnia



wiele gatunków ptaków chodzi i lata sobie swobodnie pod tą siatką


ale niestety nie wszystkie i poczułam się  trochę oszukana

A potem to już trzeba jechać do innych miast, bo przecież Malezja to nie tylko Kuala Lumpur.

Ale o tym napiszę następnym razem…


2 komentarze:

  1. Moja słabość do ptaków, jeszcze jako biologa... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O widze ze jest co zwiedzac. Piekne zdjiecia

    OdpowiedzUsuń