poniedziałek, 15 września 2014

Boskie Buenos

Niedawno wspominałam Urugwaj, więc dziś w zupełnie naturalny sposób zabrałam się za przeglądanie zdjęć z Argentyny. Dlaczego te dwa kraje są w mojej pamięci połączone nierozerwalnymi więzami? Otóż, każdą wizytę w Urugwaju rozpoczynałam od podróży promem pływającym na trasie Buenos Aires – Colonia del Sacramento. Wracałam potem do Argentyny w ten sam sposób.



Najpierw moim oczom ukazywały się lśniące nowoczesnością wieżowce, a potem całe przeogromne miasto stało przede mną otworem. I szerokie ulice
 
 i wąskie uliczki ze stuletnimi kamienicami.
 
Kolorowa  La Boca
 
i białe matki, które od kilkudziesięciu lat bezskutecznie czekają na powrót swoich zaginionych podczas dyktatury wojskowej dzieci.
 
Powaga
 
i beztroska,
 
w Buenos Aires jest wszystko.
Ja najczęściej chyba wspominam cmentarz Recoleta.
 
 
 
Ta XIX-wieczna nekropolia to miejsce niezwykłe. Grupy turystów przychodzą tu właściwie wyłącznie po to, żeby zobaczyć grób sławnej Evity Peron. 
 
 
Ale tak naprawdę wyjątkowość tego miejsca nie polega na tym, że pochowane są tam wybitne persony. Nawet nie mając pojęcia kim były osoby spoczywające we wspaniałych grobowcach, warto pospacerować uliczkami cmentarza.
 
 
Piszę uliczkami, bo Recoleta bardziej przypomina miasteczko niż nekropolię. Długie rzędy grobowców wyglądają zupełnie jak małe kamieniczki, każda inna, każda starannie zaprojektowana i bogato ozdobiona.
 
 
Wrażenie potęguje fakt, że właściwe wszystkie  groby mają formy kapliczek, z drzwiami, a często też z oknami.
 
 
 No i te ogromne piękne koty spacerujące sobie po alejkach lub wylegujące się w słońcu przed ulubionymi grobowcami.
 
 
Absolutnie fascynujące miejsce i mój buenosajryjski numer jeden.

 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza