Co ma zrobić człowiek, który w upalne lipcowe dni nie może
nawet marzyć o żadnym wyjeździe i
zamiast wędrować po świecie musi tkwić w niewolniczej pracy? Każdy ma
pewnie inne sposoby na oszukanie rzeczywistości, ja najchętniej uciekam w
podróż kulinarną. Dlatego większą część minionego weekendu spędziłam w kuchni.
Głównie w towarzystwie bobu i książki „Jerozolima”. Postanowiłam wykorzystać pełnię sezonu
bobowego i zrobiłam danie, na które już od dawna miałam ochotę, czyli kulki
mięsne w sosie z bobem.
czwartek, 23 lipca 2015
czwartek, 23 kwietnia 2015
Obiady czwartkowe
Tak jak obiecałam tydzień temu, opisywanie kuchni kubańskiej
zakończę wątkiem rumowym, bo jak wiadomo po obfitym posiłku nie ma jak
szklaneczka rumu.
Havana Club to najpopularniejszy kubański rum, w tym barze każdy klient mógł sobie dolewać wedle upodobania, płaciło się za szklankę z pozostałymi składnikami drinka
środa, 22 kwietnia 2015
W kubańskim domu
Podróżowanie po Kubie jest bardzo przyjemne z wielu powodów, jednym z najważniejszych jest to, że bardzo łatwo o kontakt z mieszkańcami wyspy. Prawie każdy dom oferuje pokoje
do wynajęcia, a że często jest się jedynym klientem (bo właściciele mają tylko 1
lub 2 pokoje dla turystów), więc siłą rzeczy relacja między gościem a
gospodarzem jest znacznie bardziej osobista niż w pensjonacie czy hostelu, że o
hotelu nie wspomnę.
nasza kwatera w Santa Clarze
niedziela, 19 kwietnia 2015
piątek, 17 kwietnia 2015
Obiady czwartkowe
Wczoraj zdążyłam napisać zaledwie dwa akapity, kiedy
zadzwonił telefon, zmuszając mnie do natychmiastowego wyjścia z domu. Dlatego obiady
czwartkowe będą tym razem w piątek. Ale może to i dobrze, bo dzisiejszy temat
jest tylko częściowo kulinarny.
Opisałam już kubańskie dania główne i desery, najwyższa pora
zająć się tym, co po deserze, czyli rumem i cygarami.
czwartek, 9 kwietnia 2015
Obiady czwartkowe
Zgodnie z wczorajszą obietnicą dziś będzie o kuchni regionu
Baracoa. O słodyczach cucurucho już kiedyś pisałam, ale nie jestem pewna, czy zaznaczyłam
wtedy, że należą one nie do specjałów ogólnokubańskich, a właśnie baracoańskich.
kokosowo-miodowe cucurucho w fazie końcowego wyjedzenia
środa, 8 kwietnia 2015
Baracoa
O Baracoi już pisałam, ale ponieważ jest to nie tylko jedno
z ładniejszych miejsc na Kubie, ale też najstarsza europejska osada na wyspie,
więc pozwolicie, że i tym razem będzie o tym miasteczku. Założone zostało przez
Diego Velázqueza w 1511 roku w trudno dostępnym miejscu oddzielonym od reszty
kraju pasmem gór Sierra Cristal.
rok 1511 jest chętnie wspominany przez barakoańczyków i często stosowany do nazywania hoteli i restauracji
Subskrybuj:
Posty (Atom)