czwartek, 10 września 2026

Obiady czwartkowe

 Będąc rok temu w Czarnogórze, czułam lekkie rozczarowanie brakiem lokalnej kuchni. Chciałam spróbować czegoś typowo czarnogórskiego, a wszystko było międzynarodowe albo włoskie. W Bułgarii tak nie jest. 

zapiekany bułgarski ser syrenie

Kuchnia krajowa jest szeroko dostępna i bez żadnego problemu można kupić banicę 


albo mekicę, 


czy zamówić w restauracji tarator. 

tarator to chłodnik na jogurcie

Frytki prawie zawsze posypane są tartym serem syrenie, 


a do kawy dostaje się małe zwinięte karteczki ze złotymi myślami. 

z lewej strony widać rulonik

pieniądze są jak nawóz- jeśli ich nie rozprowadzisz,
 na nic się nie przydadzą...

To ostatnie nie jest może jakoś szczególnie elementem tradycji bułgarskiej, ale w innych krajach tego nie zauważyłam, a tam bardzo często, więc dla mnie jest to bułgarski zwyczaj.

A tym, co zapamiętam najlepiej z tamtejszej kuchni, są sałatki. 

tradycyjna szopska, obficie posypana syrenie

Chyba na żadnym innym wyjeździe nie zamawiałam ich tak często i nie cieszyłam się tak bardzo na myśl o tym, że za chwilę zjem sałatkę. 


Zazwyczaj nie są specjalnie wyszukane w treści – pomidory, papryka (ale jakie pomidory i jaka papryka!), 


ogórki i syrenie – za to podawane w sposób niebanalny i smakujące wyśmienicie. 


Kiedy wybierzecie się do Bułgarii, pamiętajcie, żeby bez przerwy jeść sałatki! 


A na razie popatrzcie na kilka fotek i pomyślcie sobie: addio pomidory (no bo te, które u nas można kupić przez okrągły rok, to zupełnie kompletnie co innego…)



a do sałatki pieczone ziemniaki, oczywiście posypane syrenie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz