Będąc rok temu w Czarnogórze, czułam lekkie rozczarowanie brakiem lokalnej kuchni. Chciałam spróbować czegoś typowo czarnogórskiego, a wszystko było międzynarodowe albo włoskie. W Bułgarii tak nie jest.
![]() |
| zapiekany bułgarski ser syrenie |
Kuchnia krajowa jest szeroko dostępna i bez żadnego problemu można kupić banicę
albo mekicę,
czy zamówić w restauracji tarator.
![]() |
| tarator to chłodnik na jogurcie |
Frytki prawie zawsze posypane są tartym serem syrenie,
a do kawy dostaje się małe zwinięte karteczki ze złotymi myślami.
![]() |
| z lewej strony widać rulonik |
![]() |
| pieniądze są jak nawóz- jeśli ich nie rozprowadzisz, na nic się nie przydadzą... |
To ostatnie nie jest może jakoś szczególnie elementem tradycji bułgarskiej, ale w innych krajach tego nie zauważyłam, a tam bardzo często, więc dla mnie jest to bułgarski zwyczaj.
A tym, co zapamiętam najlepiej z tamtejszej kuchni, są sałatki.
![]() |
| tradycyjna szopska, obficie posypana syrenie |
Chyba na żadnym innym wyjeździe nie zamawiałam ich tak często i nie cieszyłam się tak bardzo na myśl o tym, że za chwilę zjem sałatkę.
Zazwyczaj nie są specjalnie wyszukane w treści – pomidory, papryka (ale jakie pomidory i jaka papryka!),
ogórki i syrenie – za to podawane w sposób niebanalny i smakujące wyśmienicie.
Kiedy wybierzecie się do Bułgarii, pamiętajcie, żeby bez przerwy jeść sałatki!
A na razie popatrzcie na kilka fotek i pomyślcie sobie: addio pomidory (no bo te, które u nas można kupić przez okrągły rok, to zupełnie kompletnie co innego…)
![]() |
| a do sałatki pieczone ziemniaki, oczywiście posypane syrenie |















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz